Jak zdobyć 10.000+ obserwatorów na Instagramie w ciągu roku

Uczestniczkom mojego programu Instagram Który Sprzedaje pokazuję, że w biznesie ilość obserwatorów na Instagramie nie jest najważniejsza. Bo 10.000 tysięcy osób obserwujących Twój profil nie oznacza od razu, że masz więcej klientów. Jeśli Twój profil obserwuje Twoja grupa docelowa, a Ty będziesz umiała sprzedać im swój produkt – to nie potrzebujesz do tego 10.000 czy nawet 1.000 obserwatorów. Lubię jednak słuchać doświadczeń innych osób, żeby dowiedzieć się jak to jest, gdy w końcu ma się to 10.000+! 

Rozmawiam z Agnieszką Witkowską Architektem Porządku. Agnieszka jako Architekt Porządku czyli ekspertka od declutteringu odgraca oraz organizuje miejsca do przechowywania w mieszkaniach i domach swoich Klientów oraz dba o to, żeby porządek w pomieszczeniach: w pokojach, szafach i innych zakamarkach zagościł na stałe. 

Temat mało sexy? Nie w wydaniu Agnieszki! Podglądam Agnieszkę na Instagramie już od jakiegoś czasu – jakość treści, przekaz i przyjazna aparycja Agnieszki przyciągają! Mimo, że może nawet z declutteringiem nie masz teraz nic wspólnego, to po obejrzeniu kilku Relacji Agnieszki zacznie Ci się chcieć odgracić szafę z ubraniami. 

Ten artykuł powstał z okazji przekroczenia przez Agnieszkę magicznego progu 10.000 obserwatorów. I to w niewiele ponad rok! Co więcej, w momencie publikacji tego artykułu profil Agnieszki obserwuje już 12.000+. 

Jeśli chcesz dowiedzieć się jak wyglądała droga Agnieszki od 1 do 10.000+ społeczności zaangażowanych obserwatorów, jak budować markę od zera i jak zdobywać klientów na Instagramie koniecznie przeczytaj naszą rozmowę. Swoją drogą, niebawem, bo w środę 30 października organizujemy live na Instagramie, podczas którego będziesz mogła wysłuchać Agnieszki i zadać jej pytanie! 


Gosia: opowiedz o początkach Architekta Porządku. Jak wyglądała Twoja droga do tego, żeby znaleźć się tu, gdzie jesteś teraz ze swoją marką?

Dlaczego Architekt Porządku?

Agnieszka opowiada:
Historia Architekta Porządku jest trochę dziełem przypadku. Jedna z firm, którą prowadziliśmy z moim narzeczonym miała kłopoty finansowe i musieliśmy szybko coś zorganizować. W ciągu jednej nocy założyliśmy firmę sprzątającą i wystawiliśmy nasze usługi na portalu oferującym zakupy grupowe CityTeam. Umówiliśmy się, że firma zacznie działać wtedy, gdy sprzedamy 300 usług w kuponach. Po siedmiu dniach sprzedaż zatrzymała się na 574 kuponach. Wtedy stwierdziliśmy, że chyba trafiliśmy! To nie było nasze marzenie. Każde z nas ma zupełnie inne wykształcenie, ale oboje byliśmy sprzedawcami. Usługi sprzątające dla osób indywidualnych okazały się dobrym pomysłem na biznes. I tak, trochę z przypadku mam tę firmę od 8 lat. I mimo, że nadal zajmowaliśmy się innymi rzeczami to okazało się, że jest to nasza najbardziej stabilna działalność. Choć do tego, żeby prezentować ją w mediach społecznościowych była ona za mało sexy. Ale gdy ktoś mnie zapytał kim jestem i co robię, to bez zastanowienia mówiłam, że jestem właścicielką firmy sprzątającej. To było coś z czego byłam najbardziej dumna. I to nie jest tak, że ja lubię sprzątać u ludzi. Ja lubię rozwiązywać ich problemy. 

Architekt Porządku Jako Marka Osobista

Mimo, że czułam, że firma sprzątająca to jest moje miejsce, to nie czułam, że za tym może iść budowanie marki osobistej. Ale po szkoleniu Joanny Ceplin z budowania marki osobistej zrozumiałam, że nie wiem jak i co, ale ja chcę mieć markę osobistą. Ja chcę być frontmanem, ja chcę występować na scenie marketingowej mojej firmy. 

Wtedy wymyśliłam coś, czego jeszcze nie było na rynku. Pomysł powstał z tego, że wdrażając nowe osoby u klientów zawsze z tymi osobami byłam. I będąc u klientów nudziłam się, więc zaczynałam coś organizować, układać, wybierać rzeczy, które uważałam, że do nich nie pasują. To się zaczęło sprawdzać, a ja nawet nie wiedziałam jak to się nazywa. Wtedy pomyślałam, że mogłabym tym się zajmować zawodowo. 

Wtedy padł pomysł – będę Architektem Porządku! 

Najlepsze marki to te, które rozwiązują problemy swoich klientów

Agnieszka wyjaśnia: sama przeszłam drogę declutteringu czyli drogę odgracania się. Sama byłam kiedyś zbieraczem, takim jakim jest większość moich klientów. Kiedyś z powodów zawodowych miałam do dyspozycji dwa mieszkania – jedno swoje zagracone, a drugie wynajmowane – praktycznie puste. Zauważyłam, że lepiej się czuję w mieszkaniu, które jest puste. I wiem jak było mi trudno, ile prób podejmowałam, żeby odgracić moje własne mieszkanie, w których momentach zrezygnowałam, jakie miałam wymówki… Pracując z moimi klientami stwierdziłam, że oni mają dokładnie ten sam problem. I to było impulsem do tego, żeby powstał Architekt Porządku, czyli wsparcie w pozbywaniu się niepotrzebnych rzeczy. 


Droga od 1 do 10.000 obserwatorów

Agnieszka wyjaśnia swoje działania, dzięki którym w ciągu niewiele ponad roku jej konto zaczęło obserwować ponad 10.000 osób. 

#1 KONKURS KAMILI ROWIŃSKIEJ

Miałam już prywatne konto na Instagramie, żeby zobaczyć co to w ogóle jest. Ale jako Facebookowy wtedy człowiek stwierdziłam, że Instagram jest w ogóle bez sensu. Natomiast w maju 2018 pojawił się impuls – Kamila Rowińska ogłosiła konkurs. Konkurs polegał na tym, żeby ogłosić światu na Instagramie jaki ma się cel do końca roku 2018. Wtedy pomyślałam, a może by tak powiedzieć o Architekcie Porządku? 

Nagrałam 1 minutowy film, w którym wyjaśniłam mój cel – do końca 2018 roku chcę przygotować ofertę Architekta Porządku, chcę żeby powstał blog, że ma powstać marka i, że utworzę kanały sprzedażowe, którymi będą YouTube, Instagram i Facebook. Filmik zaczął sobie śmigać, a że post z filmem był oznaczony hashtagami konkursowymi to zaczęły mnie obserwować osoby, które obserwują Kamilę Rowińską. Konkurs wygrałam 1 czerwca 2018. 

#2 WYDARZENIE

Wtedy stwierdziłam, że nie ma żartów. Wygrałam sesję coachingową z Kamilą Rowińską i kolację dla laureatek. Kolacja była za 23 dni od ogłoszenia wyników konkursu. Ponieważ wtedy czas do końca roku wydawał mi się bardzo odległą datą wymyśliłam sobie, że blog ma postać w dniu, w którym mam się spotkać z Kamilą. 

Wiedziałam, że to będzie duże wydarzenie, o którym będzie mówiła także Kamila Rowińska. Wtedy od Kamili trafiły do mnie setki osób, a ja na moim profilu miałam tylko ten jeden filmik. Pomyślałam, że trzeba to wykorzystać. Zaczynam mieć publiczność. To nie jest moja publiczność, – to jest publiczność Kamili Rowińskiej. A ta publiczność to osoby, które skupiają się na swoim rozwoju, są zdolne do zmian. Pomyślałam – dajmy im coś ciekawego. Zorganizowałam wydarzenie – odliczanie do premiery bloga. Jeśli przejrzysz mój feed od początku to są to takie drewniane cyferki. Ustawiałam je gdzieś, robiłam ładne zdjęcia i odliczałam dni do premiery czyli też do spotkania z Kamilą Rowińską. Byłam totalnie zielona, działałam totalnie intuicyjnie. 

#3 HASHTAGI

Założyłam, że chcę, żeby mnie obserwowały osoby takie jak ja. Osoby otwarte na zmiany. W między czasie dowiedziałam się jak nazywa się ta usługa, którą oferuję i zaczęłam szukać na innych kontach jakich hashtagów używają osoby oferujące podobne usługi – działające głównie zagranicą. Wtedy mi się jeszcze wydawało, że jedyna ważna rzecz na Instagramie to są hashtagi! 

Używałam hashtagów osób, które już się zajmują declutteringiem, albo zajmują się czymś, co jest blisko porządków np. porządkowaniem, domem, porządkowaniem domu, parentingiem. Zaczęłam używać hashtagów, które nie do końca są ze mną związane. Nie wprost #decluterring tylko na przykład #dziecko #mama #pokojdziecka #synekmamusi i tak dalej po to, żeby osoby, które będą szukać po tym hashtagu trafiały do mnie. I Ci obserwatorzy przychodzili. 

#4 FOLLOW-UNFOLLOW

Nie będę ukrywać, że używałam strategii follow i unfollow. Zapraszałam ludzi na mój profil, często w wiadomości prywatnej.Po jakimś czasie musiałam część tych kont przestać obserwować, ale zrobiłam to dopiero niedawno. Treści niektórych z tych osób mnie po prostu nie interesowały. Sama dużo jestem na Instagramie, dużo treści konsumuję i nie chce się rozpraszać tymi, które mi się nie podobają. Są też takie osoby, z którymi nawiązany kontakt w świecie online wykroczył poza strefę social media.

#5 BEING SOCIAL ON SOCIAL

Zauważyłam, że największy przypływ followersów był wtedy, kiedy dołączyłam się do jakiejś akcji. Przedstawiałam się w każdym możliwym miejscu. Także udostępnianie profili innych osób procentowało wzajemnością. 

#6 BLOG

Śledząc statystyki w Word Press dotarło do mnie,że nie wszyscy Ci, którzy wchodzą na mój blog obserwują mnie na Instagramie. Więc im też trzeba było powiedzieć, że prowadzę konto na Instagramie, informując ich o tym we wpisach na blogu. 

#7 OD WYZWANIA DO DZIEŃ DOBRY TVN

Później zaczęłam organizować wyzwania. Mam wrażenie, że wtedy ludzie zaczęli o mnie mówić w realu, bo zaczęły odzywać się do mnie media. Zostałam zaproszona do radia, do telewizji, do Dzień Dobry TVN co przyniosło falę followersów. 

#8 REGULARNA PUBLIKACJA TREŚCI I ZAANGAŻOWANA SPOŁECZNOŚĆ

W tym wszystkim Instagram miał ogromne znaczenie, ale nie było to wynikiem ściśle określonej strategii. Postawiłam na to, że będę aktywna na Instagramie regularnie po to, żeby utrzymać zainteresowanie obserwatorów, ich zaangażowanie. Bo widziałam jak mocno ludzie zaangażowali się w moje odliczanie. I wiesz dlaczego postanowiłam postawiać na Instagram? Bo on jest taki pozytywny. Na Facebooku publikuję treści, a odzew jest praktycznie zerowy. A na Instagramie – jest wsparcie, dzięki któremu się napędzam, są obserwatorzy, którzy czekają na efekty i dopingują mnie. Dla nich to też jest coś pozytywnego. 

Gosia: Która z tych strategii była kluczowa?

Agnieszka: Ilościowo hashtagi. Jakościowo Instagram Stories (Relacje). Na początku miałam opory przed mówieniem przed kamerą. Jednak stwierdziłam, że jak będzie wstyd to tylko przez 24h. Postawiłam na regularne ukazywanie się przed kamerą. Stories służyło mi do tego np: żeby poinformować o nowym poście na feedzie tych, którzy nie oglądają mojego feedu tylko przeszli na oglądanie Relacji. Stories służyło mi do tego, żeby poinformować obserwatorów, że się pojawił wpis na blogu. 

Postawiłam na regularność – publikowałam 2 wpisy na blogu w tygodniu. Miałam więc 3 powody, żeby wejść na Instagram Story – żeby zapowiedzieć blog, żeby poinformować, że blog już jest, a później jakieś reakcje na wpis. 

Widząc, że Relacje ogląda coraz więcej osób, postanowiłam z czasem uatrakcyjnić najważniejsze treści o muzykę, naklejki, efekty ciekawych przejść. 

Reakcja obserwatorów na Relacje to już nie były reakcje typu serduszka pod postem. Reakcja na moją Relację to już jest rozmowa na temat problemów i jak je można rozwiązać. 

Wszystko zaczyna się od pytania po co masz Instagram. Ja nie stawiałam na to, żeby stworzyć sobie konto typowo influencerskie. Nie liczyłam na współpracę z markami, promocję produktów innych firm. Im bardziej rosło moje konto, tym więcej miałam propozycji współpracy. Wybierałam tylko te, które pasują do mojej tematyki i mojej marki. Wiedziałam, że chcę sprzedawać siebie i swoje usługi. I czasem mam wrażenie, że bardziej siebie niż swoje usługi. Bo usługi idą za tym. Najpierw ja się muszę dać poznać. To mnie obserwatorzy muszą polubić, zaufać. Tym momentem, kiedy zrozumiałam, że ludzie zaczynają mi ufać było pojawienie się pytania: „mam z tym problem – jak Ty byś to rozwiązała”? 

Gosia: Jest wiele błędnych opinii jeśli chodzi o Instagram. Które z tych opinii uważasz za najbardziej niesłuszne?

Agnieszka przybliża niektóre instagramowe mity i dzieli się swoją opinią na ten temat. 

MIT #1 MUSISZ MIEĆ IDEALNE KONTO

To, że trzeba mieć idealne konto, że feed musi być zgodny z modą. Oczywiście, że jak prowadzisz konto wnętrzarskie, to wtedy musisz tworzyć piękne treści. Ale zauważ, że nawet w tych kontach pojawiają się autentyczne osoby, bez makijażu, nieuczesane. I to jest też coś, co ludzi kręci – że tutaj widzą idealny świat, a osoba, która za tym stoi jest nieidealna. 

Na feed na pewno musi się dobrze patrzeć. Szczególnie, gdy masz zawód związany z estetyką. Ale kiedy prowadzisz konto mające pokazywać szalony dzień mamy, to on wcale nie musi być piękny. Albo konto doktor Anny Makowskiej (@doktorania). To jest fenomen. Ania prowadzi totalnie chaotyczny, wręcz brzydki (jeżeli chodzi o zdjęcia) profil, ale widać że stawia na wartościowe treści, przeplatane codziennością.Należy zwracać uwagę na tą inność. Czyli nie do końca podążać za nurtami, że musi być ładnie, pięknie i cukierkowo. Flatlays są fajne, ale tylko przez jakiś czas. 

MIT #2 INSTAGRAM NIE JEST AUTENTYCZNY

Kolejny mit to przekonanie, że Instagram nie jest autentyczny. Nie zgadzam się z tym. Instagram jest mega autentyczny. Moim zdaniem Instagram jest bardziej autentyczny niż Facebook. Bo na Facebook wrzucamy ogłoszenia. A Instagram kojarzy nam się z osobistym życiem. Z tym, które można podejrzeć. Bardzo dużo osób, które mają duże marki decyduje się prowadzić konto na Instagramie osobiście. Te osoby pokazują się w Relacjach. A jeśli są w Relacjach, to są też w wiadomościach prywatnych. Wiadomo więc, że mamy bezpośrednie połączenie. Nie rozmawiamy z asystentką, tylko z tą osobą, z którą chcieliśmy rozmawiać. 


Dlaczego ilość obserwatorów na Instagramie nie jest ważna?

Agnieszka wyjaśnia: Nie musisz mieć wielu obserwatorów, natomiast musisz mieć zaangażowanych obserwatorów. Czy będziesz miała obserwatorów 50, 5.000 i 50.000 tak samo możesz dobrze sprzedawać lub tak samo źle. Ważne jest to w jaki sposób prowadzisz sprzedaż. 

Wiesz dlaczego nastawiałam się na 10.000? Nie po to, żeby osiągnąć większą sprzedaż. Ja tej sprzedaży nie mam dużo większej. Za to mam o wiele więcej pracy z Instagramem, bo o wiele więcej osób do mnie pisze. Ale to nie znaczy, że mam więcej klientów. 

Zależało mi na 10.000 dlatego, żebym miała aktywną funkcję swipe up w Instastories. Chciałam ułatwić moim obserwatorom przejście na bloga. Jeśli mogę kierować na bloga za pomocą IG stories to mogę też kierować te osoby do mojej oferty. 

Jednak uważam, że można to osiągnąć bez wielkiej liczby obserwujących. Mojego bloga czytało ponad 100.000 ludzi także bez funkcji swipe-up. Ważne jest to, co tym ludziom przekazywałam i dokąd ich kierowałam. 

Bo albo sobie w Relacjach mówisz bez planu albo masz plan, że kierujesz swoją publiczność do oferty. Instagram to jest takie miejsce, do którego o każdej porze mogę zaprosić na spotkanie sprzedażowe 400, 1.400 osób. Przy 10.000 obserwatorów moją Relację ogląda około 2.000 osób! Jak ja sobie wyobrażam, że wchodzę do sali gdzie siedzi 2.000 osób i niech 5% zostanie moimi klientami. I to tylko ode mnie zależy jak ja do nich zagadam. 

Gosia dodaje: Często powtarzam moim klientkom – masz produkt fizyczny, który zdejmiesz z półki w magazynie, zapakujesz i wyślesz do klienta – spoko. 10.000 obserwatorów to większa sprzedaż i więcej pieniędzy. Ale jeśli jesteś małą firmą, która oferuje usługi 1:1 – wyobraź sobie budzisz się i masz nagle 10.000 obserwatorów. Pomyśl, że 5% chce skorzystać z Twoich usług. Czy jesteś przygotowana na taką ilość klientów? Czy będziesz musiała odesłać klienta z kwitkiem, bo się nie wyrabiasz? 

Agnieszka wyjaśnia: Im większe konto, tym więcej z tym roboty. Jeżeli budujesz Instagram na początku swojego biznesu, to jest z tym sporo pracy. Oczywiście, jeśli nie chcesz olewać ludzi, a taki właśnie jest mój plan. Chcę, żeby ta 10.000 osoba czuła się jak ta jedna jedyna. Zawsze reaguję i odpisuję na wiadomości. Wydaje mi się, że ludzie faktycznie to doceniają. Jak patrzę w historię relacji z daną osobą – ktoś najpierw reaguje, a po pewnym czasie jest pytanie – ile coś takiego by kosztowało? Ta historia była nam potrzebna. To jest po prostu lejek sprzedażowy. 

Gosia: jak zamieniasz obserwatorów w klientów?

Agnieszka: Moja główna strategia sprzedażowa to dać się poznać. Później dopiero mówię o problemach, które rozwiązuję, a na końcu mówię o ofercie. A jak mówię o ofercie, to dopiero sprzedaję. Media społecznościowe to ten pierwszy etap – poznaj mnie. Później wejdź na mój blog, poczytaj co ja robię i wejdź w ofertę. Ta osoba może jeszcze wrócić na 

Instagram, będzie się zastanawiać, tu zareaguje, tu o coś zapyta i dopiero wtedy nastąpi sprzedaż. 

Gosia: Wyobraźmy sobie, że ten wpis czyta Girlboss, która dopiero zaczyna na Instagramie. Podziel się Twoimi najważniejszymi wskazówkami na temat tego jak można się wyróżnić? Jest tyle różnych firm oferujących podobne usługi/produkty – jak wiedzieć co robić, żeby osiągnąć rezultaty na Instagramie? 

Agnieszka wyjaśnia: Followersi nie szukają na Instagramie tylko towarów i usług. To znajdą na stronie internetowej Twojej i konkurencji. Te osoby szukają czegoś wyjątkowego. I tym co możesz zaproponować wyjątkowego jesteś Ty. To jest moja myśl przewodnia tej rozmowy. Pokaż siebie, jaką jesteś osobą. Podkreśl to, że reprezentujesz wartości, które pozytywnie mogą wpłynąć na Twoją grupę docelową. Że jesteś osobą, która w życiu jest rzeczywiście super ekologiczna, a do tego sprzedajesz produkty w 100% ekologiczne. Ludzie szukają czegoś autentycznego. Jeśli nie możesz za mocno konkurować ceną, opakowaniem, bo to jest podobny do innych produkt, to konkuruj po prostu sobą. Nie ma dwóch takich samych osób. Ludzi robiących szkolenia, piszących książki jest wiele, jednak zaczynasz przyjaźnić się z tą jedną, wyróżniającą się osobą. 

Wyobraź sobie, że chcesz kupić rower. Najpierw zastanawiasz się, kto ze znajomych handluje rowerami. Bo uzyskasz lepszą cenę, bo ktoś lepiej Ci doradzi, ktoś lepiej Cię potraktuje. Nie idziesz do hipermarketu, bo tam jest najtaniej, tylko myślisz kto sprzedaje rowery. Ty na Instagramie masz otworzyć tę samą furtkę. Być znajomym, który ma ten sklep z rowerami. I to do mnie przyjdziesz po rower i wszystkie z nim spokrewnione produkty, a nie gdzie indziej. I to jest moja najważniejsza wskazówka. Daj coś, co jest totalnie niekonkurencyjne i niewycenialne. 

Inna wskazówka – zamiast inwestować w płatne promocje – inwestuj swój czas nagrywając Instagram Stories. 

Gosia: Na koniec zastanawia mnie czego według Ciebie nie robić na Instagramie?

Agnieszka: Never give up. Czasami możesz mieć takie uczucie, że to wszystko idzie za wolno, że za mało Ci przybywa obserwatorów. Nie oceniaj siebie, swoich treści, swoich wartości z perspektywy tego jak wyglądają inne konta. Inne konta mogą być bardziej sexy. Może ich polecił ktoś, kto ma ogromną ilość obserwujących, może mają kupę roboty za sobą. Jeśli prowadzisz konto na Instagramie na poważnie to musisz się uzbroić w cierpliwość i przestać skupiać się na ilości, tylko na jakości treści, które zamieszczasz. 

Nie próbuj naśladować osób, które są już duże na Instagramie. To jest układanka. Trzeba poskładać swoje puzzle, które będą dawały efekt po kątem grupy docelowej, do której chcesz trafić. 

Gosia: Dziękuję Ci za tę inspirującą rozmowę. Myślę, że Girlbosses czytające ten wpis docenią wskazówki, którymi się podzieliłaś. Agnieszka, wyjaśnij moim czytelniczkom gdzie można Cię znaleźć. 

Agnieszka: Wszędzie można mnie znaleźć pod tą samą nazwą – Architekt Porządku Blog: architektporzadku.pl IG: @architektporzadku FB: /architektporzadku/ 

Girlbosses!

Mam nadzieję, że ten wpis Was zainspirował i wyciągniecie z niego coś dla siebie! Koniecznie odwiedzcie profil Architekta Porządku na Instagramie żeby zobaczyć jak ona to robi! Bo nie ważne w jakiej branży operujesz – dobre treści, regularność i zaangażowana społeczność to podstawa dla każdej z nas!

Jeśli chcesz dowiedzieć się więcej na temat mojego programu Instagram Który Sprzedaje to koniecznie napisz do mnie. Oferuję rzadkie i eskluzywne doświadczenie 1:1 dla kobiet prowadzących biznes, które są gotowe na zmiany i działanie, żeby zacząć promować swoją firmę na Instagramie.

PS. Już niebawem, bo W ŚRODĘ 30 PAŹDZIERNIKA O GODZINIE 20:00 specjalnie dla Ciebie organizujemy z Agnieszką LIVE?️ na Instagramie, podczas którego będziesz mogła wysłuchać Agnieszki i zadać jej pytanie!

Linki wspomniane w tym artykule: