5 Mitów które utrudniają Pisanie Tekstów Które Sprzedają

Wyobraź sobie, że musisz wyłączyć powiadomienia z insta, bo ciągły dzwonek nadchodzących komentarzy i lajków przeszkadza ci w błogim delektowaniu się kawą. Wyobraź sobie, jak to jest mieć dziką chęć pisania do sieci i pewności, że twoje teksty są „ok”. Nawet „bardzo ok”. Pewność, bo sprawdziłaś, zastosowałaś świadomie parę trików i spokojnie możesz puścić tekst w świat.

Być może tymczasem to, co znasz to taka sytuacja: siedzisz przed komputerem, patrzysz na to, co właśnie napisałaś i…?

  • Aaaaaaaa! Ratunku! To miałkie, nijakie, już tysiąc razy ktoś o tym pisał, to nie dość błyskotliwe, po co ludziom zawracać głowę?
  • Jestem beznadziejna, nic fajnego nie napiszę. Ta albo tamta to pisze super i lekko, gdzie mi do niej.

Czy w jakiś magiczny sposób ten głos pojawia się właśnie wtedy, gdy chcesz napisać coś „od siebie”, „dla siebie”, „o swoim biznesie”, „pod własnym nazwiskiem”? Ale „musizm” mocno cię trzyma: muszę napisać post, muszę napisać newsletter, muszę artykuł na blog… Grrrrrr! Lepiej odkurzę. 

Oddychaj głęboko. Możliwe, że poniżej znajdziesz parę remedium na ten stan. Gocha Szoka pokaże parę mitów na temat pisania, które utrudniają skuteczne pisanie tekstów, które sprzedają i – ma nadzieję – skutecznie je rozbroi.

Gocha Szoka jest specem od słów, poliglotką. W ramach swojej marki Dwa Słowa uczy jak pisać, żeby szczypało za duszę i otwierało portfele. Brzmi dobrze?

A jeśli miałabyś ochotę na to, żeby posłuchać o tym, jak opisać produkty i usługi, żeby starczyło na więcej niż waciki, już dzisiaj Gocha Szoka zaprasza Cię na darmowy webinar „JAK OPISAĆ PRODUKTY I USŁUGI, ŻEBY STARCZYŁO NA WIĘCEJ NIŻ WACIKI”, który odbędzie się 27.05. o godz. 20.00.

Mit 1: Pisać potrafią tylko nieliczni

Przekonanie, że żeby dobrze pisać o swoim biznesie, musisz być utalentowana, wpadać w ekstatyczne stany flow, uwielbiać pisać tak po prostu w ramach wolnego czasu, jest o kant tyłka rozbić. Excuse my French. 

Zacznijmy więc od przedefiniowania problemu. Bo nie chodzi o to, czy umiesz pisać, czy nie. Umiesz. Przecież piszesz codziennie – smsy, maile, komentujesz posty innych itp. Zamknijmy tę kwestię raz na zawsze. U m i e s z  p i s a ć. Od mniej więcej 7 roku życia. Umiejętność pisania dla biznesu ma się nijak do twojej oceny z polaka. Zapomnijmy o tym. Online to nie wyścig po Pulitzera. Tu pewne zasady trzeba nawet złamać.

No chyba że walczysz o Nike. A to inna inszość! Wtedy tak, zgadzam się – napisać wybitną powieść potrafią tylko nieliczni. No ale my tu o biznesie, nie beletrystyce.

„Wszystko pięknie, tylko ja naprawdę nie wiem jak pisać!” Ok, słyszę cię. 

Na moje oko problem może leżeć w 2 miejscach:

  • może chodzić o brak znajomości pewnych technik, czyli żeby wiedzieć „jak pisać”. O tym będzie niżej. 
  • albo… „po prostu” o nieznajomość klienta.

Załatwimy te 2 sprawy w kolejnych mitach.

Mit 2: Trzeba poczekać na natchnienie

Niech zgadnę. Owszem, zdarza się, że siadasz do pisania, bo akurat wpadłaś na genialny pomysł. Jarasz się jak choinka na Boże Narodzenie i piszesz i piszesz i piszesz… banan na twarzy, szczęście w sercu. Niestety. Gdy patrzysz następnego dnia na to, co napisałaś wydaje ci się miałkie i beznadziejne.

Po 2 miesiącach, owszem, zmęczyłaś kolejny tekst albo (hell yeah!) znów odwiedziło cię natchnienie, klawiatura furkocze, włos się burzy i…nie publikujesz, bo – o zgrozo – to znowu nie to! Świat jest przepełniony treścią a to twoje „coś” to ani błyskotliwe, ani specjalnie mądre, takie oczywiste przecież. Więc raczej bez sensu. Nie chcesz przecież ludziom wyskakiwać z lodówki! I tak mijają dni, miesiące i lata.

Natchnienie, moim zdaniem, jest o… tak, zgadłaś, o kant tyłka rozbić. Mądrzejsi ode mnie gadali w tej sprawie, polecam TED talk Elisabeth Gilbert „Your elusive creative genius”. 

Pisarze wysiadują swoje książki godzinami, dniami, miesiącami na twardych, bądź miękkich krzesłach, ale wysiadują. Może w tej cierpliwej dłubaninie zdarzy im się parę godzin natchnienia, ale nie więcej. To żmudna, rzemieślnicza praca. 

W pisaniu dla biznesu może w ogóle nie być flow. Możesz nawet nie pokochać pisania a wciąż pisać teksty, które sprzedają. To biznes, nie literatura, nie filozofia, nie duchowość. 

Jeśli coś napiszesz, dasz coś od siebie twoim klientom, dzięki temu poznają cię bliżej. Dzięki temu wzrośnie ich poczucie bezpieczeństwa i komfortu z tobą i twoją marką. Może na tyle, że pewnego dnia coś od ciebie kupią. Tyle. Nie wkładaj w pisanie o twoim biznesie więcej, niż tam przynależy. To ma być lekkie. I dlatego skuteczne.

Mit 3: Muszę pisać o tym, co jem i z kim sypiam, żeby mnie lajkowali 

Jeśli jesteś celebrytką, pewnie tak. W innym przypadku, nie musisz uprawiać ekshibicjonizmu. 

No to o czym pisać? 

Wszystko zależy od twojego klienta. A to znaczy, że trzeba go najpierw poznać. 

Temu służą 3 najskuteczniejsze narzędzia takie jak:

  1. a) Stwórz brand personę, inaczej avatara klienta czy klienta idealnego (tutaj możesz trochę przeczytać na ten temat)
  2. b) Zrób wywiady pogłębione (co to i jak się za to zabrać – przeczytaj tutaj).
  3. c) Analizuj dane, czyli jakiekolwiek dostępne ci statystyki: poprzez google analytics, FB, czy IG.

Służą one temu, żeby dokopać się do najskrytszych pragnień i najczarniejszego bólu istnienia twojego klienta – to są twoje tematy. Kwestia głęboka i szeroka jak sto pięćdziesiąt, więc tutaj nie będę rozwijać.

Jak?

Pokażę na poniższych przykładach. Najpierw się im przyjrzyj i sama znajdź podobieństwa a potem porównaj z moimi sugestiami poniżej. Jeśli skopiujesz sposób pisania tych postów – to będzie super, a już na pewno super-dobrze na początek.

Przykłady pochodzą od: @stylowy_jelonek, @pogoponyoofficial, @humblebumble.pl, @wollymadewithlove, @asloska.art . Polecam podglądanie tych pań, moim zdaniem, rewelacyjnie piszą o swoich produktach. 

Dlaczego pokazuję ci te posty jako dobre przykłady do naśladowania? Sprawdź sama – dziewczynom udaje się  wejść w interakcje z followersami i mają efekty. 

Podobieństwa, które łącza te posty:

  • Dziewczyny piszą o konkretach: co robią, lub robiły. Uwaga, to są cza-sow-ni-ki. Nie opisujesz pogody i piękna życia. Im mniej przymiotników (piękny, cudowny, wspaniały) a więcej czasowników (podniosłam, schwyciłam, krzyknęłam)  tym lepiej.
  • Zaczynają od szczegółu np.: „mąż maluje balustradę na balkonie a ja wyciągam głowę do słońca jak żyrafa” to Ada, która produkuje biżuterię. Pytasz, co ma malowanie na balkonie wspólnego z biżuterią? I to jest bardzo dobre pytanie, psze pani. O tym będzie jeszcze niżej.
  • Dzielą się swoim życiem. Ale jak przy tym nie wpaść w ekshibicjonizm? Najprościej ustalając zasady na początku np.:  nie piszę o mężu, nie publikuję zdjęć dzieci, nie pokazuję tego, co jem. Co mi zostaje? Sprawdź na ile czujesz się komfortowo np. z takimi tematami: co ostatnio przeczytałaś, jakiej muzyki słuchasz, jaki serial oglądasz, jakie kwiaty hodujesz, sport? Muzyka, hobby, książki…
  • Budują zgrabny most pomiędzy swoim osobistym kawałkiem z życia na początku tekstu a przejściem do produktu na końcu tekstu. (O tym jeszcze niżej).
  • Pokazują produkt na zdjęciu. Tutaj ważna sprawa: najlepiej, gdyby zdjęcie pokazywało produkt w użyciu np.:  biżuteria na ręce, kolczyk w uchu, lub jeszcze lepiej: jak się produkt prezentuje na całej osobie, która coś ROBI (np. idzie na szpilkach, czy na obcasach, pije kawę czy zielone smoothie, czyta książkę, lub album o sztuce, bawi się z dzieckiem, lub leży na łące. Wybór tego, jak zaprezentujesz produkt, powinien zależeć oczywiście od tego, co najbardziej wpisuje się w życie twojego klienta. Jeśli chodzi o torby, pokazałbym je np. na ramieniu gdzieś na spacerze, lub rzuconą obok kluczy na szafce, czy podłodze. Pomyśl o tym, co z twoim produktem robią (lub mogą robić) twoi klienci i takie zdjęcia publikuj.


Mit 4: Pisanie o produkcie jest trudniejsze niż o usłudze!

W tej sprawie zrobiłam nawet badanie, profesjonalną (no prawie) ankietę. Wyobraź sobie, że w zdecydowanej większości te kobiety, które prowadzą biznes „twardo-produktowy”, sprzedają np.: torebki, biżuterię, czy ubrania, twierdza, że łatwiej pisać o usługach. A te, które sprzedają usługi, np.: coach, psycholożki, fotografki, twierdzą… zupełnie na odwrót – że łatwiej pisać o produkcie!.

I co ty na to?

To może jednak nie chodzi o to, czy piszesz o produkcie, czy usłudze, tylko o to, że trawa jest bardziej zielona po drugiej stronie płotu?

Owszem, trochę inaczej pisze się o produkcie a trochę inaczej o usłudze, ale to wszystko da się wyćwiczyć.  

Mit 5: Storytelling to świetna, ale jakaś skomplikowana sprawa

Storytelling to jest coś, co klienci lubią najbardziej. Pewnie wiesz. Z drugiej strony, „biznesowi” często nie wiedzą jak się za to zabrać. Przecież nie napiszesz tu powieści!

Poczekaj! Nie ziewaj jeszcze. Nie trzeba elaboratów i kilkudziesięciu godzin rozkminy.

Wystarczy jedno zdanie. A nawet jego część.

Przykład?

Najprościej i najkrócej, gdy zaczniesz swój post lub email od np.:

„Nie spodziewałam się, że…”

„Jak tylko….”

„Gdy wstawałam rano, nie przypuszczałam, że…”

„Pamiętasz jak…?”

„Czy kiedykolwiek tak miałaś, że…?”

„Wyobraź sobie, że…”

To może być historyjka o tobie, o kimś, o czytelniku, kliencie, pisana w czasie teraźniejszym, przeszłym lub przyszłym.

Na przykład:

“Rok temu, gdy wlazłam zamszowymi szpilkami w kałużę, zdałam sobie sprawę, że…”

„Pewnego słonecznego dnia, gdy moje wnuki będą przeglądać zdjęcia babci z młodości odkryją, że na wielu stoję gdzieś w tle, kryjąc się za innymi. Powiedzmy sobie szczerze, nie byłam duszą towarzystwa aż pewnego razu…”

„Wyobraź sobie, że jesteś na plaży na Seszelach. Fale miękko opływają ci stopy, czujesz gorące słońce na twarzy. Powinnaś być szczęśliwa, ale ty…”

„Najwspanialsze (najstraszniejsze, najzabawniejsze) chwile przeżyłam 3 miesiące temu, gdy…”

Pięknie ładnie, mi powiesz, ale co to ma wspólnego z moim biznesem?

Na razie nic.

Ale uwaga, uwaga. Teraz budujemy MOST pomiędzy tym początkiem a twoim biznesem.

Początek twojego mostu może wyglądać tak:

„Co to ma wspólnego z [tu wstaw twój temat biznesowy]? Pozwól mi wytłumaczyć…”

„Zastanawiasz się pewnie, co do stu piorunów ma to wspólnego z…..?”

„Wspominam o tym, ponieważ przypomina mi to…”

„W takich momentach zdaję sobie sprawę, że….”

„Nigdy się o czymś takim nie zapomina. Wiesz o czym jeszcze się nie zapomina?”

„Straszne? [niewiarygodne, śmieszne, zawstydzające, wspaniałe] Wiesz, co naprawdę jest straszne?”

Hmm, interesujące powiesz, ale… jak do roqueforta tego użyć???

Załóżmy, że jesteś księgową, zdecydowałaś się na storytelling i wybrałaś historię ze swojego ostatniego urlopu.

„Najlepsze lody jadłam w Syrakuzach na Sycylii. Następnego dnia przyjechaliśmy tam ponownie. Tylko i wyłącznie po ten smak pistacji. Godzinę w jedną (!!!) stronę. A trzeba ci wiedzieć, że drogi na Sycylii nie mają w sobie wiele asfaltu.

Dlaczego piszę o lodach, skoro ty chcesz po prostu wiedzieć, co możesz odpisać od dochodu? Ponieważ brak wiedzy na ten temat to tak, jak gdybyś pozwoliła swoim ulubionym lodom się roztopić. Albo co gorsza – jakby całe dwie gałki upadły ci na chodnik zaraz po odejściu od kasy. Porozmawiajmy zatem o tym, jak nie stracić dużej części twojego przychodu.

Teraz ty

Wybierz początek, pozwól wyobraźni poddać ci jakąś historyjkę, wybierz pomost i… płyń dalej.

Mam nadzieję, że udało mi się rozłożyć na łopatki 5 mitów, które – być może – utrudniały twoje pisanie tekstów, które sprzedają.

Jeśli jesteś zainteresowana pogłębieniem tematu i nauczeniem się tego, jak opisać produkt lub usługę, zapraszam na darmowy webinar „JAK OPISAĆ PRODUKTY I USŁUGI, ŻEBY STARCZYŁO NA WIĘCEJ NIŻ WACIKI”

WEBINAR JAK OPISAĆ PRODUKTY I USŁUGI, ŻEBY STARCZYŁO NA WIĘCEJ NIŻ WACIKI
ZAPISZ SIĘ NA WEBINAR

O Gocha Szoka

Spec od słów, poliglotka. Pracowała jako tłumaczka symultaniczna, konsultantka ds. mediów, naczelna kwartalnika, szefowa ds. PR’u i komunikacji w firmach tj. UBS, Heineken, Philip Morris i konsultant ds. employer brandingu dla firm takich jak L’Oréal, Nestlé, Coca-Cola. Obecnie menadżer sporego zespołu w korpo. I świeżo upieczona przedsiębiorczyni. W Dwa Słowa uczy jak pisać, żeby szczypało za duszę i otwierało portfele.